Kredyt we frankach – czego mogę domagać się w sądzie?

Spory sądowe frankowiczów z bankami trwają nieprzerwanie od lat i wiele wskazuje na to, że będzie ich coraz więcej. Powodem tego stanu rzeczy jest nie tylko coraz większa świadomość społeczeństwa odnośnie wadliwości zawartych umów oraz możliwości ich podważenia w sądzie, ale również rosnąca liczba korzystnych wyroków w tych sprawach. Głośnym przykładem może być sprawa Państwa Dziubaków, którą wygrali z Raiffeisen Bankiem.

Spory te odbijają się również szerokim echem w mediach. Hasła takie, jak: „wygrana frankowicza z bankiem”, „przegrana banku w I instancji”, „nieważność umowy kredytu”, „sąd odfrankowił umowę” możemy usłyszeć z coraz większą częstotliwością. Jest to niewątpliwie dobra zachęta dla pozostałych kredytobiorców do walki w sądzie o swoje prawa.

Spory z bankami przybierają na aktualności również za sprawą panującego obecnie koronawirusa. Epidemia wpłynęła na umocnienie się waluty franka szwajcarskiego, który od dłuższego czasu utrzymuje się na poziomie powyżej 4 zł, powodując wzrost comiesięcznej raty.

Poniżej przedstawiamy krótkie kompendium frankowicza dla osób, które zaciągnęły kredyt we frankach.

Rodzaje umów „frankowych” zawartych z bankiem – czy mój kredyt ma charakter denominowany, czy indeksowany?

W sprawach kredytów frankowych słyszy się o dwóch rodzajach kredytu „we frankach” – denominowanym i indeksowanym.

Kwota kredytu indeksowanego wyrażona jest w umowie w złotych, jest ona znana kredytobiorcy w chwili zawierania umowy. Kredyt wypłacany jest w złotówkach, jednak saldo zadłużenia kredytobiorcy jest przeliczane na franki szwajcarskie, zgodnie z tabelą kursu kupna CHF obowiązującej banku w dniu wypłaty kredytu. Dodatkowo indeksacji poddawane są również raty spłaty kredytu. Mechanizm indeksacji rat kredytowych polega na tym, że w dniu wymagalności raty kredytowej bank przelicza ratę kredytu księgowaną w CHF na złote po kursie sprzedaży CHF wyznaczanym w wewnętrznej tabeli banku.

Z kolei kredyt denominowany jest kredytem, którego wysokość została wyrażona w walucie obcej, natomiast kredytobiorcy wypłacana jest jego równowartość w złotych. Przeliczenie równowartości kredytu wyrażonego w walucie obcej na złote odbywa się, jak przy kredycie indeksowanym, po kursie kupna wyznaczanym przez bank. Taki mechanizm oznacza, że kredytobiorca w chwili zawierania umowy nie wie, ile dokładnie otrzyma środków w złotych. Z uwagi na wahania kursowe pomiędzy dniem zawarcia umowy a dniem uruchomienia kredytu kredytobiorca może otrzymać kwotę w złotych niższą lub wyższą niż tę, o którą wnioskował. Tak, jak w przypadku kredytu indeksowanego, waloryzacji poddawane są również raty spłaty kredytu.

Czy moja umowa nadaje się do podważenia w sądzie?

To, czy i jakie roszczenia z umowy kredytowej indeksowanej do franka szwajcarskiego mogą być dochodzone na drodze sądowej zależy od tego, co znajdziemy w jej treści. Postanowienia umowy „frankowej” mogą być bowiem tzw. klauzulami niedozwolonymi, które są bezskuteczne w stosunku do konsumenta. Są to postanowienia, które nie zostały uzgodnione indywidualnie i nie wiążą konsumenta, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy. Przykładowo, mogą to być postanowienia dotyczące odwołania do bankowych tabel kursowych, o których wspomniano wyżej.

Kwestionowanie umowy może opierać się również na założeniu, że umowa nie spełnia wymogów przewidzianych prawem dla umowy kredytowej, której niezbędne elementy określają przepisy prawa bankowego. W powiązaniu z ogólną zasadą prawa cywilnego, że umowa sprzeczna z prawem jest bezwzględnie nieważna założenie to daje szanse na pozytywny dla kredytobiorcy wynik sprawy w sądzie przeciwko bankowi.

Powyższe podstawy nie stanowią jedynych możliwych rozwiązań dla kredytobiorcy jeśli idzie o negowanie umowy. Orzecznictwo pokazuje, że podstawą mogą być też np. przepisy ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.

Czego mogę domagać się w sądzie?

Wybór ostatecznego roszczenia będzie zależał od wielu czynników. Ogólnie rzecz ujmując, kredytobiorca może dochodzić:

  1. stwierdzenia nieważności umowy i zapłaty (zwrotu) wszystkich rat kapitałowo – odsetkowych pobranych przez bank;
  2. dochodzić tzw. „odfrankowienia” (polegającego na tym, że umowa dalej obowiązuje, jednak nie ma w niej odniesienia do waluty CHF, a sam kredyt jest oprocentowany według stawki LIBOR dla kredytów złotówkowych) i zapłaty (zwrotu) nadpłaconych rat kredytu,
  3. zarówno stwierdzenia nieważności i zapłaty wszystkich wpłat na rzecz banku, jak i ewentualnie (na wypadek nieuwzględnienia pierwszego) „odfrankowienia” umowy i zwrotu nadpłaty.

Jakie są konsekwencje każdego z roszczeń?

Nieważność umowy pociąga za sobą stwierdzenie o braku podstawy prawnej dla umowy od samego początku (ze skutkiem ex tunc), a strony rozliczają się z umowy na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, tj. kredytobiorca może domagać się zapłaty od banku wszystkich wpłat, jakich dokonał na jego rzecz (rat, ubezpieczenia, opłat manipulacyjnych, itd.). Kredytobiorca nie jest już w żaden sposób związany z bankiem stosunkiem prawnym, nie spłaca już kredytu, sytuacja jest, mówiąc kolokwialnie, wyczyszczona.

W przypadku odfrankowienia celem jest uwolnienie umowy od zapisów dotyczących wpływu kursu waluty CHF na wysokość zadłużenia kredytowego i tym samym na wysokość rat kredytu. Umowa dalej obowiązuje, strony są związane umową w dalszym ciągu, jednak bez elementu indeksacji do franka szwajcarskiego. Kredytobiorca spłaca raty oprocentowane stawką LIBOR, a dodatkowo ma prawo dochodzić nadpłaty tego, co uiścił na rzecz banku w wykonaniu umowy z elementem mechanizmu dotyczącego indeksacji.

Nieważność, czy odfrankowienie – co wybrać?

Nie sposób generalnie odpowiedzieć, która opcja będzie dla frankowicza najbardziej korzystna, ponieważ wybór roszczenia zależeć będzie od indywidualnego przypadku kredytobiorcy, w tym treści umowy, jak i tego, co kredytobiorca uważa dla siebie za opcję najlepiej spełniającą jego oczekiwania (w przypadku, gdy zarówno stwierdzenie nieważności, jak i odfrankowienie konsument uważa dla siebie za równie korzystne).

Zaletą unieważnienia umowy kredytowej jest to, że nie trzeba spłacać dalszych rat kredytu, które byłyby spłacane jeszcze przez wiele lat, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kredytobiorca miałby do spłaty jeszcze całkiem sporo.

Pozbycie się łączącego frankowicza z bankiem powiązania w postaci umowy kredytowej stanowi niewątpliwie ulgę dla konsumenta, który uwikłany w wieloletni obowiązek spłaty comiesięcznych rat nagle może zostać z tego obowiązku zwolniony, a wręcz może jeszcze otrzymać zwrot tego, co świadczył dotychczas na rzecz banku.

Unieważnienie nie jest jednak w orzecznictwie tak często stosowane, jak odfrankowienie, co wynika przede wszystkim z faktu, że stwierdzenie nieważności eliminuje na dobre stosunek prawny, a przecież powinien mieć on charakter trwały i wieloletni. Zależy to ponadto od tego, jak dany sąd postrzega sprzeczność umowy frankowej z obowiązującym prawem, czy rzeczywiście umowa nie spełnia wymogów stawianych przez prawo bankowe, czy klauzule abuzywne w treści umowy rzeczywiście muszą zostać wyeliminowane i nie można ich zastąpić innymi postanowieniami, a więc ingerencją sądu w stosunek prawny.

Dodać jednak trzeba, że sądy zdążyły w sprawie frankowiczów wydać wyroki pozytywne jeżeli chodzi o nieważność. Nad tą opcją warto się zastanowić, jeżeli kredyt został już spłacony, a wręcz kredytobiorca wpłacił na rzecz banku dużo więcej, niż ten mu pożyczył. W takiej sytuacji, zakładając, że sąd będzie chciał „rozliczyć” strony sporu, nie istnieje groźba zwrotu różnicy na rzecz banku.

Należy wskazać też, że w kredytach denominowanych dominuje nadal praktyka unieważniania tych umów, co podyktowane jest twierdzeniem, że umów takich nie można odfrankowić w przeciwieństwie do indeksowanych (argumentem jest to, że w przypadku kredytów denominowanych kwota kredytu określana jest bezpośrednio w walucie CHF, a nie w złotówkach).

Odfrankowienie powoduje, że strony są związane dalej umową kredytu, jednak na innych warunkach, niż dotychczas. Konsument pozostaje w więzi z bankiem, jednak na przyszłość spłaca raty z oprocentowaniem LIBOR (które jest obecnie niskie), w złotówkach. Wyeliminowany zostaje mechanizm indeksacji, a bank powinien zwrócić klientowi nadpłatę rat, które uiścił tytułem kredytu na warunkach poprzednich. Sprawa zostaje niejako „naprostowana” przez sąd. Odfrankowienie stanowi rozwiązanie stosowane przez sąd w wypadku, kiedy w umowie zawarte są klauzule niedozwolone, które powinny zostać wyrzucone z treści umowy, a sąd obowiązany jest rozważyć, czy umowa może obowiązywać dalej, w pozostałym zakresie.

Czy w związku z nieważnością bank może domagać się ode mnie zwrotu pożyczonego kapitału?

Takie wątpliwości nachodzą niejednego frankowicza. Po otrzymaniu informacji, że może domagać się od banku zwrotu tego, co świadczył, rozpoczyna się analiza, czy przypadkiem bank (z uwagi na konieczność wzajemnych rozliczeń stron nieważnej umowy) nie ma prawa domagać się zwrotu pożyczonego kapitału.

Nie ma przeszkód, aby bank podniósł w sądzie zarzut potrącenia swojej części wobec kredytobiorcy lub też domagał się swojej części w osobnym procesie. Jednak taka sytuacja mogłaby być rozpatrywana w przypadku, kiedy kredytobiorca jeszcze nie spłacił tego, co bank mu pożyczył. Co zaś się tyczy samej zasadności żądań banku (potrącenie, osobny pozew) należy zwrócić uwagę na terminy przedawnienia. Dla roszczeń banków, jako przedsiębiorców wynosi on 3 lata, co oznacza, że są one przedawnione (3 lata od momentu wypłaty kredytu/transz kredytu).

Mimo, iż termin przedawnienia wynika z przepisów kodeksu cywilnego, banki odnoszą się do zasad słuszności, że roszczenia banku nie powinny być uznawane za przedawnione. Bank użyczył klientowi kapitału, który został przez niego wykorzystany na określony cel, a zatem bank ma prawo domagać się zwrotu swoich pieniędzy.

Argumentów zarówno jednej, jak i drugiej strony można mnożyć. Część przedstawicieli doktryny uważa na przykład, że brak możliwości domagania się czegokolwiek przez bank stanowi swoistą sankcję za to, że wprowadził do umowy postanowienia niezgodne z prawem, których przeciętny konsument przy podpisaniu umowy nie rozumiał i nie miał możliwości negocjować.

Jakie dokumenty potrzebuję do pozwu?

Kredytobiorca powinien na potrzeby walki w procesie przygotować:

  • umowę kredytową;
  • załączniki do umowy kredytowej otrzymane wraz z umową;
  • aneksy do umowy podpisywane w trakcie trwania umowy;
  • regulamin banku/ogólne warunki umów (OWU) dołączone do umowy;
  • zaświadczenie z banku o wysokości wypłaconego kredytu, wraz z harmonogramem spłaty i zmiennym oprocentowaniem (wydawane na prośbę kredytobiorcy);
  • wyciąg z konta ze wszystkimi wpłatami na rzecz banku/zestawienie wpłat.

Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów – co oznacza?

Prokonsumencki wyrok TSUE w sprawie frankowiczów

W dniu dzisiejszym zapadł długo wyczekiwany wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów frankowych (sygn. C-260/18), który stanowi istotną dla polskich sądów wskazówkę, jak mają postąpić z umową o kredyt hipoteczny indeksowany do waluty franka szwajcarskiego. Co jednak najważniejsze – jest on korzystny dla konsumentów, ponieważ zgodnie z nim sądy mogą unieważniać umowy kredytowe, przy czym jednocześnie zobowiązane są kierować się interesem osób, które zaciągnęły kredyt.

Wpływ wyroku TSUE na polskie orzecznictwo w sprawie frankowiczów

Wyrok TSUE wpłynie na sądy przede wszystkim „psychologicznie” i zdecydowanie ułatwi im orzekanie. Dodać należy, że wiele sądów zawieszało sprawy frankowiczów do czasu rozpatrzenia zagadnienia przez TSUE, w związku z czym oczekiwać można, że zarówno podejmowane sprawy po zawieszeniu, jak i mające swój bieg oraz te, które z pewnością wielu frankowiczów skieruje dopiero do sądów, będą rozstrzygane zgodnie z interpretacją Trybunału.

Co orzekł Trybunał?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że w przypadku zawarcia w umowie kredytu nieuczciwych klauzul nadających się do eliminacji, umowa może zostać w całości unieważniona, a powodem takiej decyzji powinien być przede wszystkim interes kredytobiorcy. Zgodnie z treścią wyroku TSUE:

” (…) jeżeli sąd krajowy uzna, że zgodnie z odpowiednimi przepisami obowiązującego go prawa utrzymanie w mocy umowy bez zawartych w niej nieuczciwych warunków nie jest możliwe, art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 zasadniczo nie stoi na przeszkodzie jej unieważnieniu”.

Trybunał wskazał ponadto, że przepisy prawa polskiego nie dają możliwości uzupełnienia luk w umowie po wykreśleniu z niej niedozwolonych klauzul:

„(…) art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie wypełnieniu luk w umowie, spowodowanych usunięciem z niej nieuczciwych warunków, które się w niej znajdowały, wyłącznie na podstawie przepisów krajowych o charakterze ogólnym”.

Umowa po usunięciu wspomnianych klauzul będzie mogła zatem obowiązywać wyłącznie w sytuacji, gdy będzie to prawnie możliwe. Czyli po usunięciu niedozwolonych postanowień umownych, umowa powinna być kontynuowana, jednakże sądy nie mogą samodzielnie uzupełnić luki w umowie po usunięciu abuzywnej klauzuli.

Powyższe rozwiązanie stanowi istotną wskazówkę dla polskich sądów, ponieważ wiele z nich modyfikowało umowę po usunięciu niedozwolonych zapisów na przykład w ten sposób, że przeliczały kredyt frankowy po średnim kursie NBP. Trybunał jednoznacznie określił, że taka zmiana na gruncie prawa polskiego nie jest możliwa.

Z praktycznego punktu widzenia jednak domyślnym rozwiązaniem powinno być unieważnienie umowy, chyba, że zdaniem TSUE:

„w przypadku gdyby konsument preferował nie powoływać się na ustanowiony przez dyrektywę system ochrony przed nieuczciwymi warunkami, nie jest on stosowany. Konsument musi również mieć prawo do odmowy bycia objętym ochroną, w ramach tego samego systemu, przed szkodliwymi skutkami spowodowanymi unieważnieniem umowy jako całości, jeżeli nie zamierza korzystać z tej ochrony”.

A zatem konsument może nie zgodzić się na unieważnienie umowy, jeżeli będzie to zagrażać jego interesom. Sądy mogą zatem decydować, że umowa obowiązuje w dalszym ciągu, jeśli tylko będzie to korzystniejsze dla kredytobiorcy i jeżeli z punktu widzenia prawa będzie można tę umowę dalej wykonywać.

Wydaje się, że możliwością dalszego obowiązywania umowy bez abuzywnych klauzul byłoby jedynie tzw. „uzłotówkowienie” kredytu przy zachowaniu wysokości oprocentowania (LIBOR).

Podsumowując, kredytobiorca pozostanie z dwiema możliwościami:

  • dalszym trwaniem umowy z Bankiem, jednakże z taką zmianą, która jest prawnie możliwa, a jednocześnie dla niego korzystna, albo
  • unieważnieniem całej umowy, przy czym również i w tym wypadku sąd będzie zobowiązany rozważyć, czy ta opcja będzie służyć interesom kredytobiorcy i czy on sam będzie chciał takiego rozwiązania.

Całość wyroku dostępna jest pod linkiem:

http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=218625&pageIndex=0&doclang=PL&mode=req&dir=&occ=first&part=1&cid=2156275

Co oznacza unieważnienie umowy o kredyt frankowy?

Najbardziej klarowny scenariusz w sprawie przeciwko bankom z umowy kredytu frankowego, tj. unieważnienie umowy oznacza, że kredytobiorca obowiązany jest zwrócić bankowi kwotę, którą otrzymał od banku po podpisaniu umowy po odjęciu dotychczas wpłaconych rat kredytu naliczonych według niejasnego i z góry ustalonego przez banku kursu.

Z jednej strony konsument będzie musiał liczyć się ze zwrotem pieniędzy udzielonych przez bank tytułem zwrotu świadczenia, z drugiej jednak jego sytuacja będzie jasna – nie będzie już związany żadnym stosunkiem zobowiązaniowym z bankiem, rozliczy się z nim, a najprawdopodobniej sam zwrot będzie mógł nastąpić ratami. Należy jednak pamiętać o terminach przedawnienia z umowy kredytu banku wobec konsumenta, gdyż może się okazać, że kwota, którą konsument jest obowiązany zwrócić, jest już przedawniona.

Podsumowanie

Wyrok TSUE okazał się być przełomem w sprawie frankowiczów, którzy od lat przed polskimi sądami walczyli o unieważnienie umów kredytowych, indeksowanych do franka szwajcarskiego. Wyroki sądów okazały się być na przestrzeni lat na tyle różnorodne, że nie zawsze sprowadzały się do unieważnienia zobowiązania, a niejednokrotnie sądy próbowały ratować umowę uzupełniając abuzywne postanowienia według własnego przekonania. Trybunał dał zielone światło sądom, że w sytuacji wyeliminowania niedozwolonych klauzul z umowy kredytowej, nic nie stoi na przeszkodzie, aby całą umowę uznać za niewiążącą od początku, przy czym takie rozwiązanie będzie możliwe tylko wtedy, kiedy będzie podyktowane interesem konsumenta, a także za jego zgodą.

Nasza Kancelaria świadczy pomoc dla kredytobiorców zarówno na etapie sądowym, jak i egzekucyjnym. Zapraszamy do kontaktu 🙂